Oficjalna Strona Parafii Rzymskokatolickiej

 pw. N.M.P. Królowej Korony Polskiej

w Nowej Wsi.




<---  Kościół parafialny w Nowej Wsi.                           Kościół filialny w Koźmińcu  --->


  Strona domowa
  Kontakt
  Kancelaria paraf.
  Program duszp.
  Porządek Mszy św.
  Ogł. duszpasterskie
  Aktualności
  Kronika parafialna
  Gazetka paraf.
  Rada parafialna
  Grupy duszp.
  Wypominki roczne
  Galeria
  Uśmiech proboszcza
  Kościół online
  Biblioteka
  Warto odwiedzić
  Reg. cmentarza
     

"UŚMIECH PROBOSZCZA"


Wierni wychodzą z niedzielnej Mszy Świętej mocno znużeni wyjątkowo długim i nudnym kazaniem. W ostatniej chwili ksiądz zatrzymuje jedną ze swych parafianek:
- Droga pani, czy małżonek źle się poczuł, że wyszedł w środku kazania?
- Ależ skąd, ojcze! Musisz mu wybaczyć… on po prostu jest lunatykiem!

*******************************************************************************************

Staś kończy wyliczanie grzechów:
...i stłukłem piłką szybę sąsiadowi...
Ksiądz pyta:
- a co sąsiad na to powiedział?
- Czy mam opuścić brzydkie wyrazy?
- Oczywiście.
- To nic nie powiedział, proszę księdza.

*******************************************************************************************

Parafianin pochwalił się proboszczowi, że znalazł w kościele ładny pierścionek.
- To dlaczego go nie oddałeś, aby ogłosić na ambonie?
- Bo proszę księdza, było na nim napisane: "Na zawsze twój".

*******************************************************************************************

Człowiek pyta Stwórcę:
- Co znaczy dla Ciebie, Panie, miliard lat?
- To jak jedna minuta, mój synu.
- Och! A... hm.... a miliard euro?
- To dla mnie jak jedno euro, drogie dziecko.
- A zatem - pyta człowiek, coraz bardziej zaintrygowany - czy mógłbyś mi, Panie, podarować zaledwie jedno euro?
- Oczywiście, poczekaj minutę.

*******************************************************************************************

Największym nieszczęściem w życiu rabina Moryca było to, iż jego syn został chrześcijaninem. Po śmierci Bóg przyjmuje rabina w niebie.
- Nie zasługuję na niebo - tłumaczy rabin. - Mój syn stał się chrześcijaninem.
- Porzuć obawy - uspokaja go Ojciec Niebieski. - Doskonale cię rozumiem, Mój zrobił to samo.

*******************************************************************************************

Klęcząc w kościele, pewien człowiek modli się żarliwie, otwierając swe serce przed Panem Bogiem. Nagle przerywa i zwraca się do Niego tymi słowami:
- Skoro jesteśmy tu obaj, dlaczego tylko ja ciągle mówię?
A Pan odpowiada:
- Być może dlatego, że z nas dwóch tylko Ja słucham.

*******************************************************************************************

Reklama
Oto napis na transparencie, który zawisł nad wejściem do marketu z artykułami do majsterkowania: "Drodzy Klienci, pozbądźcie się wszelkich kompleksów. Nie zapominajcie, że Titanica skonstruowali zawodowcy, natomiast arkę Noego - amatorzy".

*******************************************************************************************

Przez cały miesiąc co dnia mała Matylda modli się, by dzień jej urodzin był piękny. To wywołuje dobroduszne kpiny guwernantki, która jest osobą niewierzącą. Gdy wreszcie upragniony dzień nadchodzi, leje jak z cebra! Guwernantka śmiejąc się, powiada:
- Sama widzisz, Matyldo, że twój Pan Bóg cię nie wysłuchał.
- Ależ tak - oświadcza spokojnie dziewczynka - Wysłuchał mnie! Przecież widzisz, że odpowiedział: "Nie!".

*******************************************************************************************

W małej społeczności w Stanach Zjednoczonych na drzwiach kościoła pastor umieścił anons:
"Dziś rano o 8.30 nasz czcigodny brat John Miller opuścił nas, by udać się do raju..."
Wieczorem, nieznana ręka dopisała:
"Tu raj - stop - 19.00. - John Miller jeszcze się nie zjawił - stop. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni. Stop".

*******************************************************************************************

Na jednej i tej samej ulicy pewnego francuskiego miasteczka mieszkało dwóch ludzi o nazwisku Dubois. Zdarzyło się, że jeden umarł a drugi wyjechał do Afryki. Żywy Dubois z chwilą dotarcia do celu podróży wysłał żonie telegram, który omyłkowo zaniesiono wdowie. Przeczytawszy słowa: "Dotarłem szczęśliwie. Piekielnie gorąco" - niewiasta padła bez czucia...

*******************************************************************************************

Ksiądz spotyka swoją parafiankę.
- Dlaczego pani zerwała zaręczyny i to na tydzień przed ślubem?
- Bo przestałam kochać Mietka.
- A dlaczego nie zwróciła mu pani pierścionka zaręczynowego?
- Bo w stosunku do pierścionka moje uczucia nie uległy zmianie.

*******************************************************************************************

Ksiądz w konfesjonale pyta spowiadającego się mężczyznę, dlaczego bije żonę?
- Bo wszędzie opowiada, że się nad nią znęcam.

*******************************************************************************************

Podczas rekolekcji ksiądz misjonarz zadał dzieciom pytanie:
- Gdyby tak wszyscy dobrzy ludzie byli biali, a źli ludzie czarni, to jakiego koloru bylibyście wy?
Mała Ala odpowiedziała:
- ja proszę księdza byłabym w paski.

*******************************************************************************************

Parafianin wiezie księdza do chorego z szybkością140 km/h.
- Ksiądz nie wytrzymuje i pyta.
- Co pan zrobi jak przy takiej szybkości pęknie opona jednego z kół?
- Niech się ksiądz nie martwi, mam koło zapasowe w bagażniku.

*******************************************************************************************

Podczas spowiedzi wielkanocnej, ksiądz mówi do penitentki:
- Kobieto ciszej się spowiadajcie, wszyscy słyszą.
- E... tam - ja się swoich grzechów nie wstydzę….

*******************************************************************************************

Chciałbym być biskupem, jak mój dziadek - zwierza się proboszczowi mały Janek.
- To twój dziadek jest biskupem?????
- Nie, ale też by chciał….

*******************************************************************************************

Jaś po sprawdzianie z religii pyta kolegę z ławki.
- Na ile pytań odpowiedziałeś?
- Na żadne.
- To źle, bo ja też... Znowu katechetka nam powie, że od siebie odpisywaliśmy.

*******************************************************************************************

Katechetka pyta: czy pamiętaliście dzieci, aby w sobotę i w niedzielę zrobić rodzinie dwa razy radość?
Ja pamiętałem - mówi Staś - w sobotę odwiedziłem babcię, i ona się ucieszyła. A gdy niedzielę wyjechałem od niej, jeszcze bardziej się ucieszyła.

*******************************************************************************************

Od razu zauważyłam, po zmianie stylu, że ostatnie twoje wypracowanie napisał za ciebie ojciec - mówi katechetka na lekcji religii. Co masz na usprawiedliwienie?
- Nie miałem wyboru, mama wyjechała do sanatorium…

*******************************************************************************************

Pewien młody mnich przyszedł po radę do abba Mojżesza:
- Abba - powiedział - rozumiem, że można zgrzeszyć rękami, oczyma, ustami, uszami. Ale jak można grzeszyć nosem?
Odpowiedział starzec:
- Wtykając go w sprawy innych.

*******************************************************************************************

- Mamo - prosi chłopiec - daj mi 5 złotych dla biednego staruszka, który zawsze stoi przed szkołą. Ksiądz na lekcji religii mówił, że powinniśmy spełniać dobre uczynki.
- Chętnie ci dam. Proszę, masz tu pieniądze. Cieszę się, że masz dobre serce. Ale czy ten starszy pan nie mógłby pracować?
- On pracuje.
- A co robi?
- Sprzedaje lody

*******************************************************************************************


Premier modli się:
- Panie Boże, proszę Cię, żeby w Polsce było dobrze. Kiedy ta sytuacja się poprawi?
- Za 50 lat! - grzmi Pan Bóg.
- Panie Boże, proszę, zrób cud, przyspiesz ten termin.
- Cud już jest wliczony!

*******************************************************************************************

Do proboszcza wiejskiej parafii przychodzi niemłody rolnik. Na twarzy wielkie zakłopotanie.
- Proszę księdza, niech ksiądz już mnie zwolni z pokuty.
- Jakiej pokuty? O co chodzi?
- W czerwcu byłem u księdza u spowiedzi. Ksiądz kazał za pokutę odmawiać litanię do Wszystkich Świętych. Miesiąc już minął. Ale teraz żniwa idą, potem wykopki, dach mam jeszcze wymieniać przed zimą. Roboty tyle, że nie wiem, w co ręce włożyć. Na sen nie ma czasu. A do Wszystkich Świętych to jeszcze prawie cztery miesiące. Może by mnie ksiądz proboszcz zwolnił już z tej pokuty...

*******************************************************************************************

Proboszcz spotyka wiejskiego pijaka:
- Cieszę się, synu, że byłeś wczoraj na nabożeństwie wieczornym.
- Tak? - mruczy chłop. - To tam też byłem?

-Mamo, czy to prawda, że moja siostra spadła z nieba? - pyta Jaś o nieobecną starszą siostrę.
- Tak, to prawda, mój drogi. Aniołowie i święci chcieli mieć trochę spokoju i dlatego wysłali ją na ziemię.

*******************************************************************************************

Pewien przeor zapytał starca:
- Abba, jaka powinna być homilia?
- Homilia - odpowiedział starzec - powinna mieć dobry początek i dobre zakończenie. A ty staraj się, żeby początek i koniec były jak najbliżej siebie.

- Czy będziesz, synu, zawsze wiernym i kochającym małżonkiem? - pyta ksiądz pana młodego.
- Będzie, będzie - odpowiada szybko panna młoda

*******************************************************************************************

Biskup pewnej diecezji rozmawiał z księdzem:
- Przenoszę księdza do parafii... - tu padła nazwa.
- To niemożliwe, księże biskupie - odpowiedział ksiądz.
- Wszystko jest możliwe, proszę księdza. To jest wola Boża.
- Ale... - oponował dalej ksiądz.
- Tu nie ma ale, to jest wola Boża.
- Ale ja z tej parafii pochodzę!
- A... to zmienimy wolę Bożą - zawyrokował ksiądz biskup.

*******************************************************************************************

Starsza pani będąca wielbicielką pewnego kaznodziei zaprosiła kiedyś na jego kazanie biskupa i pytała go potem o wrażenia.
- To było długie kazanie… - zaczął biskup.
- Tak - powiedziała starsza pani - ale mieliśmy świętego na ambonie…
- … i męczennika w ławce - dokończył biskup.

*******************************************************************************************

 Na lekcji religii katechetka pyta małego Jasia:
- Jak to możliwe, Jasiu, że wieloryb połknął proroka Jonasza?
- Widocznie Jonasz był jednym z mniejszych proroków.

*******************************************************************************************

Proszę księdza, czy dostanę się do nieba, jeśli ofiaruję na kościół 100 tysięcy?
- Ręczyć nie mogę, ale spróbować warto

*******************************************************************************************

W młodym małżeństwie mąż prawie całą pensję oddawał żonie na wydatki domowe. Aby pieniądze były racjonalnie wydawane, żona pod koniec miesiąca przedstawiła listę swoich wydatków. Męża zastanowiła jednak pozycja: "50 zł na cele religijne". Zapytał więc żony, co to były za cele. W odpowiedzi usłyszał:
- nowy kapelusz dla mnie na Święta Bożego Narodzenia.

*******************************************************************************************

Podczas rekolekcji wielkopostnych, w uroczystość Św. Józefa, po Mszy św. miała mieć miejsce nauka stanowa dla mężczyzn. Po błogosławieństwie, proboszcz podszedł do mikrofonu i powiedział:
- A teraz, bardzo proszę, wszystkie kobiety wychodzą z kościoła, a my śpiewamy z radością: "Idźcie precz, marności światowe, boście mnie zagubić gotowe…"

*******************************************************************************************

Przed wakacjami ksiądz pyta uczniów:
- Które przykazanie jest najważniejsze?
- Ósme - mówi Jaś - Nie wystawiaj złego świadectwa bliźniemu swemu !

*******************************************************************************************

Dziecko coś rysowało i nauczyciel powiedział:
- "To interesujący rysunek. Co on przedstawia?".
- "Jest to portret Boga".
- "Przecież nikt nie wie, jak wygląda Pan Bóg".
- "Kiedy skończę rysunek, będą już wiedzieć wszyscy"

*******************************************************************************************

Pewna kobiecina klęczy przed figurką świętego Franciszka.
- Święty Franciszku, święty Franciszku... zmiłuj się nade mną!
Obok niej przechodzi ksiądz i mówi:
- Siostro, to nie święty Franciszek zsyła nam łaski, ale Jezus!
Wtedy kobieta klęka przed Najświętszym Sercem i mówi:
- Jezu, powiedz świętemu Franciszkowi, żeby zmiłował się nade mną!

*******************************************************************************************

Siostra katechetka postanowiła jedną lekcję religii poświęcić świętym.
- Jaki powinien być człowiek, żeby pójść do Nieba? - zadaje pierwsze pytanie.
- Zmarły! - pada pierwsza odpowiedź.
Siostra zaczyna więc inaczej: jakich znacie świętych, kochane dzieci?
- Wincenty Witos!
- No nie bardzo. Kościół nie ogłosił go świętym. Kto jeszcze zna jakiegoś świętego?
- Święty Mikołaj!
Bardzo dobrze - uśmiechnęła się siostra i dodaje: Myślę, że tego świętego lubią wszystkie nasze dzieci. Za co lubicie świętego Mikołaja?
- Bo on wstrzymał Słońce i ruszył Ziemię!

*******************************************************************************************

Do bram nieba puka nowa duszyczka. Święty Piotr pyta:
- Co dobrego uczyniłaś na ziemi?
- Raz dałam 10 zł nieszczęśliwej kobiecie, a kiedy indziej 5 zł głodnemu dziecku.
- I cóż my z nią zrobimy? - mówi święty Piotr do Archanioła .
- Oddajmy jej te 15 zł i niech idzie do diabła!

*******************************************************************************************

Proboszcz uradował się, widząc w kościele grupę żołnierzy.
- No, moi synowie - pyta po Mszy św. - czemu to dzisiaj przyszliście do kościoła?
- Bo nie wyczyściliśmy dobrze broni - pada odpowiedź.

*******************************************************************************************

Młody kapłan słucha pierwszej swojej spowiedzi. Z daleka obserwuje go starszy ksiądz. Po wyjściu z konfesjonału młodszy pyta starszego o wrażenia, a starszy ksiądz mówi:
- Wiesz - jak się słucha czyichś grzechów, to się pyta "tak, tak, no, uhmmm, czy coś jeszcze", a nie uderza rękami po udach i krzyczy "dobre, dobre i co dalej?"

*******************************************************************************************

 Z Kroniki parafialnej: "W ostatnią niedzielę odbyło się poświęcenie nowych dzwonów. Najważniejsze osoby w wiosce - ksiądz i sołtys - bardzo pięknie mówili. Potem zostały one powieszone. Od tamtej pory jest we wsi o wiele przyjemniej".

*******************************************************************************************

Dwóch robotników naprawia coś w klasztorze. Z podziwem patrzą na obrazy, a zakonnica wyjaśnia im:
- To jest Dziewica na skale, to Dziewica z Dzieciątkiem, a to Dziewica ze świętym Józefem.
- Wspaniale - mówi jeden z robotników. - A tamten obraz, to także dziewica?
- Nie - odpowiada siostra. - To jest nasza matka przełożona.

*******************************************************************************************

Proboszcz miał właśnie rozpocząć kazanie, kiedy ktoś podał mu karteczkę. Duchowny przeczytał i powiedział do zgromadzonych :
- Ktoś zostawił przed kościołem samochód na światłach.
Podawszy numer rejestracyjny dodał:
- Obawiam się, że akumulator nie wytrzyma do końca kazania.

*******************************************************************************************

Pierwszy listopada - rodzina dalsza i bliższa spotyka się nad grobem umiłowanego krewnego. Trzyletni siostrzeniec Szymonek z nabożeństwem obserwuje zapalanie zniczy, po czym teatralnym szeptem zapytuje najbliżej zebranych:
- A kiedy będzie tort?

*******************************************************************************************

Gościa klasztornego budzi wczesnym rankiem pukanie do drzwi i zwyczajowe pozdrowienie "Dominus tecum".
- Bardzo dziękuję - odpowiada przybysz. - Proszę to zostawić pod drzwiami!

*******************************************************************************************

- Czego uczy nas przypowieść o robotnikach w winnicy, z których każdy otrzymał jednakową zapłatę, bez względu na to, czy przyszedł o godzinie pierwszej, czy dopiero o jedenastej? - pyta katecheta na lekcji religii.
- Żeby się za bardzo nie śpieszyć do pracy.                                                                                     

*******************************************************************************************

Z wypracowania na temat początków miasta Monachium:
Przed setkami lat osiedlili się nad Izerą zakonnicy. Rozmnażali się szybko i w krótkim czasie powstało miasto.   

*******************************************************************************************

- Co zrobił Kain ze swoim bratem Ablem? - pyta katechetka.
- Zdradził go - mówi Stefan.
- Źle. Ty powiedz, Piotrze.
- Zabił go.
- Zuch! - stwierdza z zadowoleniem katechetka.

*******************************************************************************************

 Siostra powtarza z najmłodszymi treść poprzedniej katechezy. Maciuś, próbując błyskotliwie odpowiadać, tłumaczy:
- Pan Bóg stworzył człowieka na obraz... nędzy i rozpaczy!

*******************************************************************************************

Obiad na plebanii dla zaproszonych księży. Jeden z nich smakując wino chwali:
- Bonus vinus.
Konfrater uczony z niesmakiem poprawia:
- Bonum vinum.
Niezrażony przedmówca odstawia kieliszek jak najdalej mówiąc ze spokojem:
- Quantum vinum tantum latinum.

*******************************************************************************************

Na jednej z bram wiodących do raju widać napis: DLA PANTOFLARZY. Na drugiej z bram: DLA MĘŻCZYZN, KTÓRZY NIE DALI SIĘ ZDOMINOWAĆ PRZEZ KOBIETY. Przed pierwszą bramą kłębi się tłum zmarłych, a przed drugą stoi jedna samotna duszyczka. Podchodzi do niej Św. Piotr:
- A ty co tu robisz?
- Ja nie wiem, żona kazała mi tu stać...

*******************************************************************************************

Trzeba sobie radzić - powiedział ministrant, przewracając przybrudzoną komeżkę na lewą stronę. Spojrzawszy jednak do lustra dodał zdegustowany:

- Ciekawe, kto mnie w tym uprzedził?

*******************************************************************************************

Podczas spowiedzi przed kapłanem klęka góral i zasłoniwszy twarz kapeluszem głośno się spowiada.

- Gazdo, ciszej, bo w tyle cię usłyszą - upomina spowiednik.

Góral odwraca się, patrzy i mówi:

- Jegomościu, a te psiekrwie z tyłu som jesce gorse.

*******************************************************************************************

Do księgarza zgłasza się klient i wręcza mu egzemplarz niedawno zakupionej Biblii.

- Chciałbym oddać to Pismo Święte.

- Dlaczego? - pyta zaskoczony sprzedawca.

- Bo jest w nim za dużo Starego Testamentu a za mało Nowego.

*************

 

Katecheta pyta Jasia:

-Ile jest sakramentów świętych?

-Sześć.

-Mylisz się Jasiu, jest siedem.

-Tatuś powiedział, że małżeństwo i pokuta to jeden sakrament.

*******************************************************************************************

-Czy mogę prosić o pomoc - zwraca się klient w księgarni katolickiej.

-Oczywiście, w czym problem?

-Mam pytanie: "Z jakim drukiem dać modlitewnik do trumny?"

*******************************************************************************************

Adam wraca po całodziennym obchodzie raju i widzi, jak Ewa chowa coś pod wielkim kamieniem.
- Co tam tak chowasz?
- Zaraz tam jakieś podejrzenia... włożyłam tylko świeży liść, byś miał na jutro ładnie majtki wyprasowane!

 

*******************************************************************************************

Po kłótni z Ewą, Adam udaje się do Stwórcy i mówi

- Panie Boże, może chcesz jeszcze jedno moje żebro…                                                   

*******************************************************************************************

Sprawdzając wiadomości religijne dzieci idących do I Komunii, siostra katechetka usłyszała taką oto wersję Bożego przykazania;
- Nie pożądaj żadnej żony bliźniego swego!
- Pomyśl, Damianku! Coś ci się pomyliło.
Damian po chwili:
- Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno!

*******************************************************************************************

Było to w czasach, gdy podczas obrzędu chrztu ksiądz namaszczał olejem świętym pierś dziecka.
- Proszę rozpiąć bluzeczkę na piersi - mówi kapłan do młodej i przejętej swą rolą matki chrzestnej, a sam sięga po olej.
Gdy matka chrzestna zaczyna spełniać polecenie, ksiądz czym prędzej dodaje szeptem:
- Nie sobie! Dziecku, dziecku!                                                                                              

*******************************************************************************************

Ksiądz z dziećmi na lekcji religii omawia cuda, które czynił Pan Jezus. Mówi o rozmnożeniu chleba i ryb.

- O czym to świadczy - pyta ksiądz katecheta - że zostało aż dwanaście koszy ułomków?

- Że ludzie jedli jak świnie!                                                                                                    

*******************************************************************************************

Umiera jeden ze sławnych detektywów. Św. Piotr przyjmuje go z otwartymi ramionami.
- Jesteś dziś bardzo potrzebny. Gdzieś zapodział się Adam. Szukamy go i nie możemy znaleźć. Szukaj igły w stogu siana.
- Dobrze, zrobi się - zapewnia detektyw. Po kilku godzinach zjawia się z Adamem.
- A jakżeś go rozpoznał wśród tylu? - pyta św. Piotr
- To proste. Adam jest jedynym mężczyzną, który nie ma pępka.

*******************************************************************************************

W trakcie egzaminów w seminarium duchownym poproszono o otworzenie okna. Ks. profesor stwierdził:
- Proszę bardzo. Orłów tu nie ma. Nie wyfruną.
Po egzaminie, gdy wszyscy wychodzili, jeden z kleryków powiedział:
- O, ks. profesor też drzwiami.                                                                                                        

*******************************************************************************************

Pewien ksiądz narzekał, że ludzie nadają swoim dzieciom głupie imiona. Ciągle jakieś Sandry, Sabriny, Izaury. Ani to chrześcijańskie, ani polskie, patronów nie ma, nawet nie wiadomo, skąd to wzięli. Kiedyś jednak, gdy chrzcił niemowlę na pytanie o imię noworodka usłyszał odpowiedź rodziców: "Dominik".
- Jakie piękne imię - ucieszył się - a którego Dominika będzie miał za patrona, Savio, czy może Guzmana?
- Bo widzi ksiądz - odpowiedziała matka - był taki piękny program w telewizji o słoniu Dominiku...                                           

*******************************************************************************************

Katechetka długo i barwnie opowiada dzieciom przypowieść o synu marnotrawnym, o jego grzechach i o radości i uczcie, gdy wrócił do domu ojcowskiego. Potem pyta:
- Kto się jednak nie cieszył z tego powrotu i uczty?
- Tłuste cielę, które zjedzono na tej uczcie - mówi jeden z uczniów.                                    

*******************************************************************************************

Po kilkudniowej nieobecności w raju Adam zastał Ewę w złym nastroju i pełną podejrzeń.
- Doprawdy kochanie - mówi Adam - jak możesz być o mnie zazdrosna? Wiesz przecież, że jestem pierwszym mężczyzną, a ty pierwszą kobietą i poza nami nie ma innych ludzi.
- Wiem - odpowiedziała Ewa - a jednak.
Ostatecznie Adamowi udało się udobruchać żonę i oboje zasnęli. W środku nocy Ewa zerwała się na równe nogi, ściągnęła niedźwiedzią skórę przykrywająca Adama i dokładnie policzyła jego żebra.                                                              

*******************************************************************************************

Ksiądz chodzący po kolędzie puka do drzwi mieszkania.
- Czy to Ty, aniołku?  - pyta namiętnie kobiecy głos.
- Nieeee... - odpowiada ksiądz -  ale z tej samej firmy.                                                                     

*******************************************************************************************

Przychodzi biskup do szkoły i pyta się dzieci:
- wiecie kim jestem?  - nie - odpowiadają dzieci
Biskup pokazuje biskupi pierścień i piłuskę, i pyta się:  - wiecie kim jestem?
Jasio mu odpowiada:  - chwalipiętą.
                                                                                                  

*******************************************************************************************

Zakonnica jadąc samochodem w terenie zabudowanym przekroczyła dozwoloną prędkość. Zatrzymuje ją policjant.

- Przekroczyła siostra sześćdziesiątkę!

- Ależ skąd, panie władzo, to ten strój tak postarza człowieka.

*******************************************************************************************

Gorliwa katoliczka bez pamięci zakochała się w młodym Żydzie.
- Zapoznaj go z naszą wiarą - poradziła jej matka - nawróć go.
- Tak właśnie zrobię - odpowiedziało dziewczę i natychmiast zabrało się do dzieła. Zadanie nie okazało się trudne. Żyd przyjął chrzest i z każdym dniem odnosił się do katolicyzmu z coraz większym entuzjazmem. Nagle, w przeddzień ślubu odwołał małżeńskie plany.
- Co się stało? - dopytywała oniemiała matka.
- Przedobrzyłam - odpowiedziała dziewczyna - Chce zostać księdzem.

********

Czym różni się ksiądz katolicki od prawosławnego popa?
- Tym, że popem zawsze doładujesz swoje konto.

*******************************************************************************************

Rano matka podchodzi do łóżka swojego syna i mówi:
- Synu, czas już wstawać. Musisz się zbierać do kościoła.
- Zostaw mnie, jestem zbyt zmęczony.
- Ale przecież musisz się zbierać do kościoła.
- Nie idę do żadnego kościoła. Daj mi, choć jeden powód dla którego miałbym tam iść.
- Dam ci dwa: po pierwsze jest niedziela, a po drugie jesteś proboszczem!

*******************************************************************************************

Mały Jasiu ogląda wieczorem dziennik TV. Jest bardzo przejęty wielką ilością informacji o katastrofach, klęskach żywiołowych, wojnach i zbrodniach. W końcu klęka do pacierza:
- Panie Boże - prosi - chroń mamusię, tatusia, siostrzyczkę i babcię oraz mojego chomika. No i proszę Cię, uważaj na siebie, bo jak jeszcze Tobie się coś stanie, to będzie po nas...

*******************************************************************************************

Pan Bóg patrząc na grzeszną ziemię zauważył zły stosunek społeczeństwa do lekarzy. Chcąc podnieść reputację  personelu medycznego, zszedł na Ziemię i zatrudnił się jako lekarz w przychodni rejonowej. Pierwszy dzień pracy. Przywożą mu sparaliżowanego chorego (30 lat na wózku inwalidzkim). Pan Bóg  kładzie choremu na głowę swoje dłonie i mówi:
- Wstań i idź!
Chory wstaje, wychodzi na korytarz.

Na korytarzu tłum oczekujących, wszyscy pytają:
- No i jak nowy doktor?
- Łazęga nie doktor, nawet ciśnienia nie zmierzył...

*******************************************************************************************

Brat zakonny w "trzecim wieku" już czwarty tydzień siedzi na wakacjach u swojego rodzonego brata. Gospodarz tak się pewnego dnia wynurzał przed swoim przyjacielem:
- Ty wiesz, kocham swego brata jak siebie samego i nie żałuje mu niczego; pije codziennie litr mojej kawy, zjada kilogramy szynki i jeździ moim wozem.
Ale gdy co rano siada do śniadania i uśmiecha się do mnie moimi zębami - to już przesada!

*******************************************************************************************

Do salki katechetycznej wchodzi dość niespodziewanie ksiądz  z wizytacją. Pyta:
- Dzieci, co najlepiej umiecie?
- Umiemy dobrze - odpowiadają dzieci - "Wierzę w Boga". Każde z nas po kolei mówi z pamięci jedno zdanie. Tak nauczyła nas siostra katechetka.
- Dobrze, zaczynajcie recytację.
Zdanie pierwsze "Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego" pięknie wyrecytowała dziewczynka. Dalsze też swobodnie wypowiadano. Ale przy "Wierzę w Ducha Świętego" zapadło milczenie.
- Czy nie wierzycie w Ducha Świętego? - zdziwił się wizytator.
Po dłuższym milczeniu wstaje mały chłopiec i mówi:
- W Ducha Świętego nie my wierzymy, ale nasz kolega Janek. Tylko dziś ma grypę i nie przyszedł na lekcję.

*******************************************************************************************

Mała Zosia usłyszała od katechetki, że spotykanym krewnym i znajomym, należy grzecznie mówić: "Dzień dobry" czy "Dobrej niedzieli". Zaczęła więc to gorliwie czynić.

Święto Wniebowstąpienia Pana Jezusa. Po wyjściu ze Mszy Świętej spotyka spacerującego po ulicy dziadka. Grzecznie i z uśmiechem mówi:
- Życzę Ci, dziadku, dobrego wniebowstąpienia.

*******************************************************************************************

Lekcja religii. Po wyłożeniu części materiału katecheta pyta:
-  Jasiu, powiedz mi, kto wszystko widzi i słyszy?
- Nasza sąsiadka - odpowiada bez namysłu zapytany.

*******************************************************************************************

Kaznodzieja wygłasza niedzielne kazanie na temat przebaczenia. Po płomiennej przemowie pyta zgromadzonych
- Ilu z was bracia przebaczy swoim wrogom?!
Mniej więcej połowa wiernych podnosi ręce do góry. Niezadowolony kaznodzieja kontynuuje kazanie. Mija 20 minut i znowu pyta
- Ilu z was bracia przebaczy swoim wrogom?!
Tym razem zgłasza się jakieś 80% osób. Kaznodzieja zawiedziony wraca do kazania. 30 minut minęło. W końcu przerywa i pyta:
- Ilu z was bracia przebaczy swoim wrogom?!!
Ponieważ wszyscy już myślą o obiedzie, wszyscy podnoszą ręce do góry... Wszyscy oprócz staruszki z drugiego rzędu. Kaznodzieja pyta jej:
- Dlaczego nie chce pani przebaczyć wrogom?
- Nie mam żadnych.
- Jakie to niezwykłe, ile pani ma lat?
- 93
- Niech pani wyjdzie na środek i powie wszystkim, jak to możliwe, żeby w takim sędziwym wieku nie mieć żadnych wrogów.
Staruszka nieśmiało wychodzi na środek, bierze do ręki mikrofon i mówi:
- Przeżyłam ich wszystkich, sukinsynów.

*******************************************************************************************

Mały Jaś wraca do domu z kościoła, gdzie przy żłóbku dzieci śpiewały kolędy i mówi mamie, że najbardziej podobała się jemu kolęda o krówkach.

- Przecież takiej nie ma - mówi mama.

- Jest. Śpiewaliśmy przecież - odpowiada - "śpiewajmy Muuuuuuu, małe muuuuuuuu!"s.

*******************************************************************************************

Małgosia pyta mamę:

-Kto to jest winnisie?

- Dziecko - skąd wzięłaś takie dziwne słowo? Nie ma takiego słowa!

- Jest - mówi Małgosia - kościele przy żłóbku śpiewaliśmy: Nie mało cierpiał, nie mało, bośmy byli winnisiami.

*******************************************************************************************

Na lekcji religii katecheta krzyczy na Jasia:
- Twój tatuś będzie miał przez ciebie siwe włosy!
Jasiu na to, jak gdyby nigdy nic:
- Ale się będzie cieszył! Teraz jest zupełnie łysy!

*******************************************************************************************

Przewidując wizytę biskupa, o. Makary udał się pewnego dnia na targ do
pobliskiej wioski. Nieufnie oglądał na straganie jakieś chude kurczaki, gdy
podszedł sprzedawca i powiedział mu na ucho:
- Kup jednego, ojcze ! Możesz mi ufać: sprowadzam je codziennie prosto z Aleksandrii.
- Nie wątpię, bracie. Nie czynisz jednak słusznie, pędząc je tutaj pieszo.

*******************************************************************************************

Proboszcz nagle zachorował i poszedł do szpitala, gdzie od kilku dni leżał już w gipsie jego wikary. Z osieroconej parafii nadszedł do kurii telegram:
”Kanonik w szpitalu, gdzie przebywa też jego prawa ręka ze złamaną nogą”.

*******************************************************************************************

W kościele mama po raz pierwszy zachęca małego Mateuszka do modlitwy. Przyzwyczajony dotąd do pacierza wieczornego i porannego, oponuje:
- Ale ja przecież nie jestem w piżamce!

*******************************************************************************************

Tuż przed omówieniem religijno-moralnych wniosków z przypowieści o pannach mądrych i głupich (w nowym przekładzie Biblii awansowały na roztropne i nierozsądne) mała Agnieszka podnosi palce i dopuszczona do głosu stawia pytanie:
- A która z tych mądrych dostała narzeczonego?

*******************************************************************************************

Katecheta na lekcji religii pyta:
- Kiedy podczas Mszy św. przyjmujemy postawę stojącą?
- Wtedy, gdy w kościele nie ma miejsc siedzących - odpowiedział jeden uczeń.

*******************************************************************************************

W rodzinie ateistów dziecko pyta:
- A czy Pan Bóg wie, że Go nie ma?

*******************************************************************************************

- No i co tam Ksiądz mówił na kazaniu? - pyta ojciec syna
- Mówił, że rodzice nie powinni wypytywać o to swoich dzieci tylko sami mają przyjść do kościoła.   

*******************************************************************************************

Po powrocie ze szkoły Jasia, mama wypytuje go co było na lekcji religii. Jasiu odpowiada:
- Przerabialiśmy wojnę między Izraelitami i Egipcjanami
- Na religii? - dziwi się mama
- Tak, Mojżesz dowodził Izraelitami i prowadził ich na pontonach przez Morze Czerwone. Za nimi ruszyła w pościg motorówkami cała armia egipska, ale kiedy wjechali do wody ze swoimi pancernikami, motorówki nie wytrzymały obciążenia i wszyscy egipcjanie się potopili.
- I to wam nauczyciel opowiadał?!
- No, nie, ale to co on opowiadał brzmiało naprawdę nieprawdopodobnie.                                       

*******************************************************************************************

Mały Jaś odmawia wieczorną modlitwę:
- I spraw Panie Boże, żeby Ankara była stolicą Hiszpanii.
- Ależ Jasiu co ty wygadujesz - pyta mama.
- Bo widzisz mamusiu, ja tak napisałem na klasówce z geografii…     

*******************************************************************************************

Przykładem cywilnej odwagi - tłumaczy katecheta - jest gdy ktoś nie bacząc na zachowanie kolegów potrafi uklęknąć w internacie do wieczornej modlitwy. Czy ktoś z was mógłby
podać podobny przykład?
- Gdyby - odpowiada Jasiu - ktoś w sypialni pełnej biskupów poszedł spać bez pacierza.                           

*******************************************************************************************

Piotruś ciągle przeszkadza na lekcji religii. Po kilku napomnieniach katechetka zwraca się do niego słowami:
- Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie, to się w niebie nie spotkamy
- To musiała Pani nieźle narozrabiać! - odpowiada Piotruś.                                                                        

*******************************************************************************************

Przedstawiciel piekła proponuje niebu rozegranie meczu piłkarskiego.
- Głupi pomysł - odpowiada zdziwiony Archanioł Gabriel - przecież dobrze wiesz, że wszyscy najlepsi piłkarze są w niebie...
- A gdzie są wszyscy sędziowie? - odpowiada chytrze Lucyfer.                                                                

*******************************************************************************************

Idzie misjonarz przez pustynię i napotkał głodnego lwa. Pada na ziemię i zaczyna się modlić:
- Boże, spraw, aby to stworzenie miało choć trochę chrześcijańskich uczuć!
Lew nagle klęka i również zaczyna się modlić. Misjonarz woła:
- Dzięki Ci, Panie!
Lew na to:
- Pobłogosław, Panie, nas i te dary...

*******************************************************************************************

Wychodzi Jezus z IPN'u:
- A ja myślałem przez 2000 lat,  że to Judasz….

*******************************************************************************************

Wykaz pieśni, które należy śpiewać podczas jazdy samochodem, gdy rozwija się następujące prędkości:

80km/h - Pobłogosław Jezu drogi;
90km/h - To szczęśliwy dzień;
100km/h - Cóż Ci, Jezu, damy;
110km/h - Ojcze, Ty kochasz mnie;
120km/h - Liczę na Ciebie, Ojcze;
130km/h - Panie, przebacz nam;
140km/h - Zbliżam się w pokorze;
150km/h - Być bliżej Ciebie chcę;
160km/h - Pan Jezus już się zbliża;
170km/h - U drzwi Twoich stoję, Panie;
180km/h - Jezus jest tu;
200km/h - Witam Cię Ojcze;
220km/h - Anielski orszak niech Twą duszę przyjmie!

*******************************************************************************************

Wikaremu skradziono rower. Zatroskany zwraca się do proboszcza o pomoc.
- W niedzielę na mszy powiedz kazanie o 10 przykazaniach a gdy dojdziesz do 7 zwróć bacznie  uwagę,  kto z wiernych się zmiesza - na pewno to będzie On.
W najbliższą niedzielę wikary rzeczywiście mówił kazanie na temat przykazań, jednakże przewał na szóstym.

Proboszcz po mszy pyta:

- Dlaczego nie mówiłeś o 7 przykazaniu?
- Bo - odpowiada wikary - gdy doszedłem do 6 przykazania, przypomniałem sobie gdzie go zostawiłem.

*******************************************************************************************

- Jakie jest najmocniejsze wino?
- Mszalne - jeden pije, wszyscy śpiewają.

*******

Przybywszy na Dziki Zachód pastor kupuje sobie konia.
- Czy to łagodne zwierzę? - pyta.
Hodowca cmoka językiem:
- Można powiedzieć: pobożne! Na "Bogu niech będą dzięki" rusza galopem, a na "Amen" staje jak wryty.
Duchowny wskakuje na siodło, mówiąc:
- Bogu niech będą dzięki!
Koń rusza z kopyta przez prerię. Po pół godzinie jeździec dostrzega przed sobą szeroką rozpadlinę ziemną. Koń ani myśli zwolnić, a pastor zupełnie zapomniał, w jaki sposób można go zatrzymać. Ze ściśniętym ze strachu sercem zaczyna odmawiać "Ojcze nasz". Na końcowe "Amen" koń zatrzymuje się na skraju przepaści.
- Bogu niech będą dzięki - wzdycha pastor...

*******************************************************************************************

Pewien niedowiarek mówi do kapłana:
- Chrześcijaństwo istnieje już dwa tysiące lat, a ja nie widzę, by ludzie przez ten czas choć trochę zmienili się na lepsze.
Kapłan na to:
- Woda istnieje od miliardów lat, a niech pan się przyjrzy swojej szyi!                                     

*******************************************************************************************

Dorosły Żyd ma się chrzcić, pyta więc chrześcijanina, co należy założyć na tę uroczystość.
- Co by ci tu poradzić? - zastanawia się zapytany. - My chodzimy do chrztu w pieluchach...             

**************

Papież umarł, poszedł do nieba i przyjmuje go św. Piotr:
- Ty, papieżu, za twoje zasługi dla ludzkości i Kościoła dostaniesz Ferrari i najlepsza chatę w niebiosach!
Papież zadowolony jedzie sobie po Niebieskiej Autostradzie, wyprzedza wszystkich zadowolony z siebie, a tu nagle wyprzedza go jadące wiele szybciej piękne, czerwone Lamborghini, w którym siedział za kierownicą młody facet z długimi włosami. Papież zawraca z piskiem opon, wraca do św. Piotra i mówi:
- Ja tu św. Piotrze poczyniłem takie zasługi dla ludzkości i naszej matki Kościoła, a tu mnie ktoś Lamborghini na Niebieskiej Autostradzie wyprzedza!!! Zrób z tym coś!!!
Św. Piotr z zadumą w głosie:
- Ciężka sprawa, syn Szefa.                                                                                

*******************************************************************************************

W dzień świętych Piotra i Pawła kaznodzieja stara się wyjaśnić dzieciom hierarchiczną strukturę Kościoła. Pyta więc:
- Kto stoi na samym szczycie naszego Kościoła?
Dzieci na to:
- Kogut na wieży kościelnej.        

*******************************************************************************************

W wypracowaniu o czasie Adwentu dziesięcioletni uczeń napisał:
- W tym okresie nasz proboszcz zawsze wychodzi do ołtarza fioletowy.                                          

*******************************************************************************************

- Wszystkie sakramenty ustanowił sam Bóg - mówi ksiądz proboszcz tytułem wprowadzenia do Ewangelii o weselu w Kanie. - Jakimi słowami ustanowił sakrament małżeństwa?
Jedna z uczennic cokolwiek zakłopotana:
- Wprowadzam nienawiść między ciebie a niewiastę.                                                                       

*******************************************************************************************

- Czego uczy nas przypowieść o robotnikach w winnicy, z których każdy otrzymał jednakową zapłatę, bez względu na to, czy przyszedł o godzinie pierwszej, czy dopiero o jedenastej? - pyta katecheta na lekcji religii.
- Żeby się za bardzo nie spieszyć do pracy.                                                                                    

*******************************************************************************************

Proboszcz wyjechał do sanatorium. Jego gorliwy zakrystian nie daje mu jednak spokoju i chce się koniecznie dowiedzieć, jak ma brzmieć napis nad szopką bożonarodzeniową i jakie wymiary powinien mieć żłóbek. Proboszcz telegrafuje z sanatorium krótko i treściwie:   "Dziecię nam się narodziło. Długość - 3 m, szerokość -1m."                                                                 

*******************************************************************************************

Duchowny pracujący w Szkocji otrzymuje sporą sumę na cele charytatywne.
- Ale na tym czeku brakuje podpisu - mówi zdumiony do ofiarodawcy.
Szkot na to:
- Dobre uczynki wolę spełniać anonimowo.                                                                            

*******************************************************************************************

Proboszcz stanął na ambonie i czeka, by jak zwykle rozległy się dźwięki "Hymnu do Ducha Świętego". Organista jednak jakby zasnął. Kapłan odwraca się niecierpliwie w kierunku organów i mówi cicho, lecz z naciskiem:
- Przyjdź, Duchu Święty! Ale już!                                                                                          

*******************************************************************************************

Farmer pochował żonę. Po kilku dniach proboszcz zachodzi do wdowca i zastaje go nad butelką whisky.
- Czy to pańska jedyna pociecha? - pyta duszpasterz z wyrzutem w głosie.
- Nie - broni się farmer. - W piwnicy mam jeszcze cztery.                                                                

*******************************************************************************************

Mąż pani Agaty ciężko zachorował. Odwiedza go kapłan. Wychodząc od chorego mówi do żony z poważną miną:
- Pani mąż mi się zdecydowanie nie podoba.
- Mnie właściwie też nie, proszę księdza, ale jest taki dobry dla dzieci...                                            

*******************************************************************************************

Kardynał Micara spóźniwszy się kiedyś na audiencję u Jana XXIII tłumaczył się tym, że z górą kwadrans musiał szukać miejsca na zaparkowanie samochodu. Okazało się, że papież ma zrozumienie dla tego typu kłopotów, bo powiedział dobrotliwie:
- To odwieczny problem. Noe musiał szukać czterdzieści dni, zanim znalazł miejsce dla arki.            

*******************************************************************************************

- Co się stanie, jeśli naruszysz jedno z dziesięciu przykazań? - pyta katechetka ucznia.
- Pozostanie dziewięć!   

*******************************************************************************************

Ksiądz opowiada uczniom historię o powołaniu Apostołów"
- Piotr wcześniej był rybakiem, ale porzucił swoją profesję i został...?
- Policjantem - woła Jasiu
- Policjantem? - dziwi się Ksiądz - Dlaczego?
- Bo Pan Jezus sam przecież do niego powiedział: "Odtąd ludzi będziesz łapał".                               

*******************************************************************************************

Modlitwa dziecka:
- Dziadek umarł wczoraj i jest już w drodze do Ciebie, Boże. Proszę, bądź dla niego miły, mów nieco głośniej, bo niedosłyszy i posadź między miłymi paniami, bo wtedy zawsze jest w dobrym humorze.

*******************************************************************************************

Piotrek odwiedza z mamą cmentarz. W skupieniu czyta sporo napisów nagrobnych, wreszcie pyta:
- A gdzie są pochowani źli ludzie?                

*******************************************************************************************

Krzysio (prawie 3 lata) z Tatą na cmentarzu:
- Popatrz Krzysiu, tu jest twój dziadek pochowany.

- A jak się znajdzie, to gdzie pójdziemy?   

*******************************************************************************************

Ania patrzy na ludzi zgromadzonych na cmentarzu z okazji dnia Wszystkich Świętych. W końcu stwierdza:
- Ale dlaczego oni mają głowy a nie czaszki?
- A dlaczego mieliby mieć czaszki?
- No bo nie żyją
- Jak to nie żyją? Żyją!
- To po co są na cmentarzu?      

*******************************************************************************************

Jezuita z benedyktynem rozmawiają o swoich klasztornych kucharzach.
- Nasz gotuje według starotestamentowej receptury - stwierdza ze smutkiem benedyktyn.
- Co to znaczy? - pyta jezuita.
- To są albo całopalenia, albo krwawe ofiary - odpowiada benedyktyn.


*******************************************************************************************

Młody kapłan lustruje przyjaźnie swoje parafianki.
- Cieszy mnie każda dziewczęca twarz - oświadcza.
- Ksiądz posuwa się chyba trochę za daleko - oburza się starsza część zgromadzenia.
- Dlaczego? - broni się duchowny - Z tego, że jestem na diecie, nie wynika jeszcze, że nie wolno mi zajrzeć do menu.

*******************************************************************************************

Pan Bóg w Raju do Adama:

- Adamie, daj żebro.

- Nie dam.

- Adamie, proszę, daj żebro.

- Nie dam.

- Adamie, daj żebro!!!

- Nie dam…. Mam jakieś złe przeczucia.

*******************************************************************************************

W Irlandii umierała 98-letnia przełożona klasztoru. Chciała przed śmiercią napić się mleka. Zebrane wokół  siostry dały jej do picia ciepłe mleko, ale staruszka odmówiła. Wtedy jedna z sióstr przypomniała sobie o butelce szkockiej whisky, jaką siostry w prezencie otrzymały na Boże Narodzenie. Siostra poszła ze szklanką do kuchni, otworzyła butelkę i do mleka dolała whisky. Wróciła do umierającej przełożonej i delikatnie przystawiła szklankę do jej ust. Przełożona spróbowała, potem nieco więcej, a po chwili wypiła duszkiem całą szklankę. Przed spodziewaną śmiercią siostry poprosiły przełożoną o podzielenie się jakąś mądrą sentencją. Ta nieco podniosła się na łóżku i z pobożnym wyrazem twarzy powiedziała:

- Nie sprzedawajcie tej krowy.

*******************************************************************************************

Do parafii sprowadził się nowy proboszcz. Postanowił odwiedzić wszystkich mieszkańców swojej parafii.
W jednym domu, w którym było wiadomo, że ktoś jest obecny, nikt nie chciał mu otworzyć, pomimo natarczywego pukania do drzwi. Kapłan, zrezygnowany, odchodząc, napisał na kartce Ap 3,20* i wetknął ją w drzwi.
Kartka wróciła do niego w niedzielę - wrzucona na tacę podczas składki - z adnotacją: Rdz 3,10**.

* Ap 3,20: Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną.

** Rdz 3,10: On odpowiedział: "Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się".     

*******************************************************************************************

Katecheta chce wytłumaczyć dzieciom na przykładzie, czym jest cnota miłosierdzia:
- Kiedy furman bije osła, a ja staram się go od tego odwieść, to czym się kieruję?
- Miłością braterską - odpowiadają dzieci.

*******************************************************************************************

Uroczystość zaślubin. Kapłan mówi do państwa młodych:
- I pamiętajcie o tym, co napisano w Biblii: "Gdzie pójdziesz ty, tam i ja."
Panna młoda nie może powstrzymać się od śmiechu:
- Proszę księdza, on  jest listonoszem.

*******************************************************************************************

Zapoznając dzieci z historią stworzenia katechetka bardzo obrazowo opisała stworzenie Ewy z żebra Adama. Wieczorem, na skutek doznanej na boisku kontuzji, mały Wojtek przychodzi do domu z bolącym bokiem. Maca się wystraszony po żebrach i mówi:
- Mamo, tak mnie tutaj boli, że chyba będę miał żonę.

*******************************************************************************************

Na uroczystość ślubu pastor wybrał pieśń:
"Miejcie, dzieci, bojaźń przed Bogiem" - przed zaślubinami zwrotki 1-2, po zaślubinach zwrotki 3-6.   Zakrystianin zapisał na tablicy numery zwrotek:
"Miejcie dzieci:  przed ślubem 1-2, po ślubie 3-6". 

*******************************************************************************************

W czasie modlitwy na rozpoczęcie katechezy Siostra ze zdumieniem słyszy Anię z pierwszej ławki:
- O, Pani nasza, o Wędrowniczko nasza.

*******************************************************************************************

Pan Jezus chodzi po wodzie. W pewnym momencie wznosi ręce ku niebu i mówi:

- Ojcze, pozwól popływać!

*******************************************************************************************

Stworzenie kobiety
Wieczorami wnuczka czytała babci Pismo św. Tym razem kolej przypadła na historię stworzenia. Jednak po przeczytaniu Rdz 2, 21-22, kiedy doszła do końca strony, nieopatrznie odwróciła dwie kartki dalej i zaczęła czytać od końca wersetu 6, 14. W tym momencie babcia z wrażenia osłupiałaranek. Tekst bowiem - w wykonaniu wnuczki - przedstawiał się następująco: "Pan Bóg sprawił, że Adam pogrążył się w głębokim śnie, potem wyjął jedno z jego żeber i zbudował z niego niewiastę... powlókł ją smołą wewnątrz i zewnątrz. Miała 300 łokci długości, 50 szerokości, a na wysokość 30 łokci...".

*******************************************************************************************

Córka zwraca się do matki:
- Mamusiu, dlaczego babcia ciągle czyta Pismo Święte?
- Przygotowuje się do ostatecznego egzaminu, córeczko.

*******************************************************************************************

Dziewczyna klęka przy konfesjonale i mówi:
- Pobłogosław mnie Ojcze, gdyż zgrzeszyłam.
- Co się stało, moje dziecko?
- Popełniłam grzech próżności. Dziesiątki razy dziennie patrzę w lustro i mówię sobie jaka, jestem piękna.
Ksiądz dobrze przygląda się dziewczynie i odpowiada:
- Mam dobre wieści dla Ciebie, moje dziecko. To nie grzech, to pomyłka.

*******************************************************************************************

 

Św. Piotr ogłosił przetarg na budowę bramy niebiańskiej. Pierwszy zgłosił się Arab.
- Masz projekt? - św. Piotr.
- Mam - odpowiada Arab.
- Masz kosztorys?
- Mam.
- To ile Ci wyszło?
- 900 milionów.
- A dlaczego, aż tyle?
- No cóż, 300 mln na materiały, 300 mln na robociznę, 300 mln zysku.
- Dobra, dziękujemy, odezwiemy się, jak podejmiemy decyzję - mówi św. Piotr.
Następny wchodzi Niemiec.
- Masz projekt? - pyta Piotr.
- Mam - odpowiada Niemiec.
- Masz kosztorys?
- Mam.
- To ile Ci wyszło?
- 1,5 miliarda.
- A dlaczego, aż tyle?
- No cóż, 500 mln na solidne niemieckie materiały, 500 mln na rzetelną niemiecką robociznę no i 500 mln zysku.
- Dobra, dziękujemy, odezwiemy się  jak podejmiemy decyzję - mówi św. Piotr.
Następny wchodzi Polak.
- Masz projekt? - pyta Piotr.
- Nie - odpowiada Polak.
- Masz kosztorys?
- Nie.
- A ile chcesz za robotę?
- 3 miliardy 900 milionów.
- Skąd Ty wziąłeś taką kwotę?
- No cóż, miliard dla Pana Boga, miliard  dla św. Piotra, miliard dla mnie, a za 900 mln arab zrobi bramę.

*******************************************************************************************

Przychodzi do spowiedzi bardzo zawstydzony facet:
- Proszę księdza, oszukałem Żyda. Czy to grzech?
- Nie synu, to cud.

*******************************************************************************************

Bóg przyjmuje umarłych. Nagle ktoś wbiega, rozgląda się i szybko wybiega. Sytuacja powtarza się kilka razy. Zdziwiony Bóg pyta Piotra:
- Kto to jest?
A on odpowiada:
- To z reanimacji.

*******************************************************************************************

Pan Bóg rozdaje przykazania... trafił do Polaków:
- Daję wam przykazanie....
- Jakie?
- Nie kradnij...
- NIE CHCEMY!!!!!!
Pan Bóg poszedł dalej. Spotkał Holendrów.
- Daję wam przykazanie....
- Jakie?

- Nie zabijaj…

- NIE CHCEMY!!!!!!

Pan Bóg poszedł dalej. Spotkał Francuzów.

- Daję wam przykazanie....
- Jakie?
- Nie cudzołóż.....
- NIE CHCEMY!!!!!!
Pan Bóg poszedł dalej. Spotkał Żydów
- Daję wam przykazanie....
- Za ile?
- Za darmo.
- Dawaj dziesięć.....

*******************************************************************************************

W rodzinnej parafii jednego ze 108 błogosławionych męczenników II  wojny światowej ksiądz proboszcz zapowiada w ogłoszeniach:
- Od wczoraj, w bocznej kaplicy wisi nasz nowy Błogosławiony.

*******************************************************************************************

Chłopiec wyznaje na pierwszej spowiedzi:
- Pożądałem żony bliźniego swego.
Kapłanowi aż głos odebrało:
- W tym wieku?!
- Tak - wyjaśnia penitent - bo robi lepsze naleśniki niż mama.

*******************************************************************************************

Na zakończenie spowiedzi kapłan pyta penitenta, kim jest z zawodu.

- Jestem artystą - odpowiada mężczyzna.

- I na czym to polega? - pyta spowiednik.

- Trudno wyjaśnić słowami. Mogę to tylko pokazać.

Mężczyzna wstaje od konfesjonału i wykonuje podwójne saldo. Jako następna klęka u kraty starsza pani i od razu uderza w błagalny ton:

- Tylko bardzo proszę, niech mi ksiądz nie zadaje takiej ciężkiej pokuty, jak temu człowiekowi przede mną!

*******************************************************************************************

Oto jak mały Franek usiłuje wytłumaczyć na katechezie, co to są sakramenty:

- Sakramenty składają się z siedmiu czynności, które powinniśmy mieć za sobą po śmierci.

*******************************************************************************************

Proboszcz egzaminuje z katechizmu parę, która wkrótce ma stanąć na ślubnym kobiercu. Narzeczonej idzie świetnie, narzeczony mętnie duka odpowiedzi.
- Pani zdała, a pan musi jeszcze raz przyjść za miesiąc.
Para przychodzi po tygodniu.
- Przecież mówiłem: za miesiąc!
- Księże proboszczu, to nie tamten! Znalazłam takiego narzeczonego, co zna ten katechizm na pamięć!

*******************************************************************************************

Apostołowie grali w kości. Piotr cały czas wygrywa. Dosiadł się do nich Jezus. Rzucił Piotr i wypadły same szóstki i rzucił Jezus i wypadły same siódemki. Rzekł Piotr:
- Panie tylko bez cudów, albowiem gramy na pieniądze.

*******************************************************************************************

W klasztorze nagle otwierają się drzwi i z rozpędem do środka wpada młoda zakonnica.
Biegnie prosto do matki przełożonej:
- Matko przełożona, matko przełożona, zgwałcili mnie, co robić?
- Zjeść cytrynę - odpowiada matka przełożona
- Pomoże???
- Pomoże, nie pomoże... ale przynajmniej ten uśmiech zniknie.

*******************************************************************************************

Ranek po Weselu w Kanie Galilejskiej. Wszyscy się budzą i każdy woła: wody.

Pan Jezus mówi: ja skoczę. A Piotr na to: tylko nie Ty.

*******************************************************************************************

Ostatnia wieczerza. Wchodzi skupiony Jezus, patrzy a tu impreza na całego, drogie wino i jedzenie.
- Zaraz, zaraz miało być skromnie, poważnie, skąd wzięliście na to pieniądze?
- Nie wiem - odpowiada Piotr - podobno Judasz coś sprzedał.

*******************************************************************************************

Pod ścianą płaczu modli się cała kupa Żydów (cicho, w skupieniu, każdy sobie cos pod nosem szemrze) wśród nich jeden Amerykanin głośno zawodzi:
- Panie Boże daj mi $100, co to dla Ciebie! Tylko $100, proszę itd. Po chwili podchodzi do niego wzburzony jeden ze Żydów, wciska mu setkę w rękę i mówi:
- Masz tu swoja setkę i spadaj stąd, bo nam  Boga rozpraszasz, a my się tu o ciężkie miliardy modlimy!

*******************************************************************************************

Pewien bogaty człowiek umiera. W bramie nieba wita go św. Piotr i zaprasza niedbałym gestem do środka. Kiedy wszedł do środka zobaczył długi ciemny korytarz, a na jego końcu małe pomieszczenia z malutkimi oknami. Człowiek zdziwiony pyta św. Piotra:
- Co to ma być? To jest niebo tak upragnione przez wszystkich ludzi?
- Tak to jest niebo.
Człowiek zerka przez malutkie okienko na dół i widzi bawiących się ludzi uśmiechniętych, zadowolonych i pyta:
- A tam na dole to co jest?
- To jest piekło.
- Jeżeli tak to ja wolę iść do piekła!
- Słuchaj człowieku stamtąd już nie ma powrotu.
- Nie szkodzi wolę iść tam.
Święty Piotr odprowadził go do bramy i pyta:
- Na pewno tego chcesz?
- Tak, nie marudź!
- A więc idź.
Człowiek zszedł do bramy piekieł. Tam wita go Lucyfer z szerokim uśmiechem i wręcza mu widły i mówi krótko:
- Piec nr 77.
- Jak to? przecież widziałem z góry ludzi bawiących się i radosnych, a ty mi tu widły dajesz?
- Aaa. To był nasz dział reklamy!

*******************************************************************************************

W pewnym mieście obok siebie znajdowały się synagoga żydowska i kosciół. W sobotę rano idzie rabin do synagogi, patrzy, a ksiądz myje mu samochód. Ucieszył się rabin, ale i zastanowił... Następnego dnia, czyli w niedzielę idzie ksiądz na mszę, patrzy, a rabin odcina rurę wydechową w jego samochodzie.
- Rabin, co ty robisz z moim samochodem! - krzyczy ksiądz.
Na to rabin odpowiada:
- Ty mi wczoraj ochrzciłeś samochód, to ja ci dzisiaj twój obrzezam.

*******************************************************************************************

- Proszę księdza, wydaje mi się, że prowadzę dobre życie - spowiada się facet. - Nie piję, nie palę, nie chodzę na dziewczyny. O 22:00 kładę się spać, wstaję o 6:00. W każdą niedzielę chodzę na mszę...
- Obawiam się synu, że się to zmieni, jak wyjdziesz z więzienia.

**********

Na lekcji religii ksiądz pyta:
- Jasiu, gdzie mieszka Pan Bóg?
- U nas w łazience.
- Jasiu, co ty mówisz? Dlaczego?!
- Bo codziennie rano mama wali do drzwi i krzyczy: Boże, jeszcze tam jesteś?

*******************************************************************************************

W sobotę Jasiek przychodzi do proboszcza i mówi:
- Chcę jutro wziąć ślub z Kaśką.
- Jutro? To niemożliwe, za mało czasu na przygotowanie!
- Wszystko mi jedno, czy ksiądz proboszcz da mi ślub, czy nie. Ja i tak w poniedziałek zaczynam!

*******************************************************************************************

- Puk! Puk!
- Kto tam?
- Satanista.
- Nie wierzę!
- Jak Boga kocham!

*******************************************************************************************

Trzy blondynki zginęły w wypadku samochodowym. Po śmierci stają przed bramą niebios. Święty Piotr wita je słowami:

- Możecie dostać się do nieba, jeśli odpowiecie na jedno proste pytanie religijne. Pytanie brzmi: co to jest Wielkanoc?

Pierwsza blondynka odpowiada:

- Wielkanoc to takie święto, kiedy odwiedzamy groby naszych bliskich...

- Źle! Odpowiada Święty Piotr. Nie przestąpisz bram królestwa niebieskiego, bezbożna ignorantko!

Odpowiada druga blondynka:

- Ja wiem! To takie święto, kiedy stroi się choinkę, śpiewa kolędy i rozdaje prezenty!

Święty Piotr załamany wali głową we wrota do niebios, a następnie patrzy z nadzieją na trzecią blondynkę.

Ostatnia blondi uśmiecha się spokojnie i nawija:

- Wielkanoc to święto zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, który został ukrzyżowany przez Rzymian. Po tym, jak oddał życie za wszystkich ludzi, został pochowany w pobliskiej grocie, do której wejście zostało zamknięte głazem. Trzeciego dnia Jezus zmartwychwstał...

- Świetnie! Wykrzykuje Święty Piotr, wystarczy, widzę, że znasz Pismo Święte!

Blondynka nawija śmiało dalej:

- ... zmartwychwstał i tak historia powtarza się co roku, Jezus w czasie Wielkanocy odsuwa głaz i wychodzi z groty, patrzy na swój cień i jeśli go zobaczy, to zima będzie sześć tygodni dłuższa...

*******************************************************************************************

Trzej chłopcy przechwalają się, który z ich wujków jest najważniejszy.

Pierwszy mówi:

- Mój wujek jest księdzem i wszyscy mówią do niego "proszę Księdza"

Drugi:

- A mój wujek jest biskupem i wszyscy mówią do niego "Ekscelencjo"

Trzeci:

- A mój wujek waży 200 kilo i jak idzie ulicą wszyscy mówią "O Boże!"

*******************************************************************************************

Icek sprzedaje lody. Na wózku z lodami widnieje napis: "Żydom lodów się nie sprzedaje". Podchodzi do niego rabin i zgorszony pyta:

- Icek, a co ty, antysemita jesteś?

- Rabi, a ty próbowałeś tych lodów?

*******************************************************************************************

Biskup przyjechał na wizytację do pewnej parafii.

Odwiedził tam też szkołę specjalną. W czasie spotkania pyta dzieci:

- Kim chciałybyście zostać?

Jedni mówią: lekarzem, inni aktorem, modelką, itd.

Biskup pyta Jasia:

- A ty kim byś chciał zostać?

- Ja??? Biskupem oczywiście...

- Ale wiesz, to trzeba do takiej specjalnej szkoły chodzić!!

- Noooo, przecież chodzę…. 

*******************************************************************************************

Staruszek u spowiedzi:

- Proszę księdza, w czasie wojny ukrywałem Żyda u mnie w piwnicy.

- To bardzo dobry uczynek, chwalebny!

- Ale proszę księdza, za każdy dzień musiał mi płacić 100 dolarów.

- To zrozumiałe, ryzykowałeś życiem, to żaden grzech.

- Co za ulga - mówi staruszek, oddala się na parę kroków, ale po chwili wraca i niepewnie pyta:

- A może powinienem mu powiedzieć, że wojna się już skończyła?

*******************************************************************************************

Kilka dni przed ślubem narzeczony przychodzi do księdza, wręcza mu 500 złotych i mówi:

- Proszę księdza, mam prośbę. Proszę podczas dyktowania mi przysięgi małżeńskiej opuścić słowa: Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńska oraz że cię nie opuszczę, aż do śmierci. Dziękuję z góry...

Przyszedł dzień ślubu. Pan młody pewny siebie staniał przed ołtarzem i wszystko szło dobrze do momentu składania przysięgi małżeńskiej. Ksiądz zapytał bowiem:

- Czy ślubujesz bezgraniczne oddanie swojej żonie, posłuszeństwo wobec każdego jej rozkazu, przynoszenie jej śniadania do łóżka do końca życia? Czy klniesz się na Boga, że nigdy nie spojrzysz na inna kobietę i nawet nie przyjdzie ci do głowy, że inne kobiety żyją na świecie?

Pan młody, ciężko przestraszony i zaszokowany, wybąkał:

- Ta... ta... tak...

Po ceremonii wściekły przybiegł do księdza i pyta, co to miało znaczyć. Ksiądz oddaje mu 500 złotych i odpowiada spokojnie:

- Po prostu przebiła twoja ofertę.

*******************************************************************************************

Apostołowie przysnęli w łodzi i wiatr zaczął ich znosić na środek jeziora. I pojawia się Jezus kroczący po wodzie. A Niewierny Tomasz:

- Patrzcie, nawet pływać nie potrafi!

*******************************************************************************************

Przed kościołem popsuł się płot, więc ksiądz go naprawia. Gromadka dzieci przyglądała się temu. Ksiądz pyta:

- Co, patrzycie jak się wbija gwoździe?

Oni odpowiadają:

- Nie, chcemy usłyszeć, co ksiądz powie, gdy ksiądz uderzy się młotkiem w palec….

*******************************************************************************************

- Stachu! Słyszałeś, co w niedziele w kościele na mszy zrobił Janek Nowak?

- Nie słyszałem.

- Kościelny szedł zbierać ofiarę, a Janek zasnął w ławce i głośno chrapał. Kościelny go potrząsa za ramie, a ten na cały glos krzyczy: "Odczep się, mam miesięczny!"

*******************************************************************************************

Organizowane są przejażdżki łodzią po jeziorze Genezaret. Bilet kosztuje 50 dolarów.

- To strasznie dużo - dziwi się zbulwersowany turysta.

- Owszem, ale to przecież po tym jeziorze Jezus piechotą chodził!

- Nie dziwię się, przy takich cenach!

*******************************************************************************************

Matka z małą córeczką przechodzą obok kościoła. Matka mówi do dziecka:

- Popatrz, tu jest Dom Boży.

- Mamusiu, przecież mówiłaś, że Bóg mieszka w niebie!

- Tak, ale tutaj prowadzi swój interes.

*******************************************************************************************

Stara para zginęła w wypadku samochodowym i została zabrana w drogę do nieba przez św. Piotra:

- Tutaj macie mieszkanie nad morzem, tam są korty tenisowe, basen i dwa pola golfowe. Jeśli byście chcieli coś przekąsić, tu możecie pójść do któregoś z barów.

-  Zosiu  - syknął starszy pan, kiedy św. Piotr odszedł - mogliśmy być tu 10 lat temu, gdybyś nie usłyszała o tych przeklętych otrębach, kiełkach pszenicy i dietach odchudzających!

*******************************************************************************************

Facet u bram niebios. Św. Piotr mówi do niego:

- Zanim wejdziesz opowiedz mi jakiś swój dobry uczynek.

- Wiec to było tak. Jechałem do domu i przy drodze zauważyłem bandę motocyklistów znęcających się nad dziewczyną. Ona była przerażona, krzyczała o pomoc. Nie mogłem tego ignorować, zresztą nienawidzę takich brudnych typków, więc wziąłem łyżkę do opon i ruszyłem w ich stronę. Stanęli wokół mnie i jeden z nich krzyknął; "Zmiataj stąd, albo będziesz następny". Ja, nie bojąc się, przywaliłem z całej siły w twarz największemu z nich i krzyknąłem: "Zostawcie tą biedną dziewczynę w spokoju! Albo pokażę wam, co to jest prawdziwy BÓL, wy chorzy degeneraci!"

- No, no, no! Twoja odwaga jest imponujące. A kiedy się tak popisałeś?

- Jakieś trzy minuty temu.

*******************************************************************************************

Proboszcz ruga wikarego: -Wyznaczyłeś ślub i pogrzeb na tę samą godzinę. Musimy teraz przesunąć albo jedno, albo drugie.

Wikary drapie się za uchem i oświadcza: - Przesuńmy pogrzeb. Zmarły już się nie rozmyśli.

*******************************************************************************************

Uroczystości na Jasnej Górze. W pewnym momencie ktoś w tłumie zaczyna krzyczeć:              będę chodził, będę chodził, będę chodził

- Cud? - pytają poruszeni pielgrzymi.

-  Nie. Ukradli mi samochód….

*******************************************************************************************

Na katechezie siostra pyta dzieci o ich dobre uczynki. Jaś z dumą odpowiada:

-Poszczułem psem pana, który się śpieszył na pociąg.

-I to ma być dobry uczynek, Jasiu ?

-Tak, bo dzięki temu zdążył...

*******************************************************************************************

Podczas biskupiej wizytacji w pewnej parafii ministranci podają biskupowi kadzielnicę, która, niestety, wygasła.

-A gdzie żar, chłopcy ? - pyta biskup

-W sercu, ekscelencjo!- odpowiadają dobrze wyszkoleni ministranci

*******************************************************************************************

Ksiądz pyta dzieci na lekcji religii:

-Powiedzcie mi, proszę, gdzie możemy spotkać wizerunek krzyża ?

-W kościele, na obrazach, na wieży kościelnej, przy drodze - padają odpowiedzi

-Proszę księdza - wyrywa się mały Jasio - a moja babcia ma krzyż w plecach.

*******************************************************************************************

 W wielkomiejskim kościele odbywały się rekolekcje wielkopostne zorganizowane przez duszpasterstwo służby zdrowia. Głosił je znany kaznodzieja, więc tego wieczoru kościół wypełnił się licznie przybyłymi lekarzami. W pewnym momencie z zakrystii wybiegł zdenerwowany ksiądz proboszcz. Podbiegł do rekolekcjonisty, szepnął mu coś, po czym wziął do ręki mikrofon. drżącym głosem zapytał:

-Proszę państwa, zasłabł nasz kościelny. Czy może w kościele jest lekarz?

*******************************************************************************************

U papieża zjawili się przedstawiciele producenta Coca-coli z prośbą, ażeby papież zamienił słowa Modlitwy Pańskiej z: chleba naszego powszedniego, daj nam dzisiaj na słowa: coca-coli naszej…  - w  zamian oferując kilka dużych walizek studolarówek.

Papież stanowczo odmówił. Wychodząc mówią do siebie: Ciekawe, ile dali piekarze.

*******************************************************************************************

Malarz, którego aspiracje znacznie wyprzedzały talent, portretował kiedyś papieża Leona XIII. Po zakończeniu żmudnej pracy prosił, by papież wskazał jakąś sentencję do umieszczenia pod wizerunkiem.

- Proszę wziąć tekst z Mt. 14,27 dodając moje imię.

W domu artysta otworzył Biblię i przeczytał: "Nie bójcie się, to ja jestem."

*******************************************************************************************

Dlaczego to kobiety najpierw poszły zobaczyć, że Jezus zmartwychwstał?

- Żeby wiadomości się szybciej rozeszły.

*******************************************************************************************

Burza na morzu. Ksiądz do kapitana:

- Czy toniemy?

- Dopóki marynarze klną, nie jest tak źle.

Za chwilę duchowny pyta znów:

- Czy marynarze jeszcze klną?

- Tak!

- Bogu niech będą dzięki!

*******************************************************************************************

- Nie piję, nie palę, mięsa nie jadam, choć nie piątek, a ciągle jak by jakiś pierścień ściska mi głowę, księże proboszczu.

- Może aureola za ciasna?

*******************************************************************************************

- Minie wkrótce rok od śmierci pani męża. Zamówiła może pani Mszę św. za niego?

- Księże proboszczu, jeśli on jest w niebie, to mu nic nie trzeba, jeśli w piekle, to mu nie pomoże, jeśli zaś w czyśćcu, to ja go znam, wiem, że wytrzyma.

ŻYCIORYS - Kasiu dlaczego napisałaś życiorys św. Tereski tak samo jak Zosia? - pyta katecheta.

- Bo to była ta sama święta, proszę pani.

*******************************************************************************************

Młoda narzeczona przyszła po raz pierwszy do domu przyszłych teściów. Zaczynają jeść obiad.

- W naszym domu jest zwyczaj, że przed rozpoczęciem jedzenia wszyscy żegnamy się...  - mówi ojciec narzeczonego.

- W naszym domu nie było takiego zwyczaju. Może dlatego, że moja mama dobrze gotuje...

*******************************************************************************************

- Jakiej narodowości byli Adam i Ewa?

- To oczywiste,  że Rosjanie. Byli nadzy, bosi i ….. kradli jabłka.

*******************************************************************************************

 Piotrek ma coś załatwić u księdza proboszcza.
- Zachowuj się grzecznie! - upomina go matka. - Jak zobaczysz księdza, powiedz ładnie: "Niech będzie  pochwalony Jezus Chrystus".
Kiedy Piotrek wraca, mama upewnia się:
- Byłeś grzeczny?
Chłopiec na to:
- Tak, tylko księdza nie było na plebanii i otworzyła mi gospodyni, więc jej powiedziałem: "Bądź pozdrowiona, łaski pełna".                                                    

*******************************************************************************************

Pewna świątobliwa osoba idzie do wróżki, aby poznać swoją przyszłość. Wróżka spogląda w kulę i mówi:
- Mam dla ciebie dwie wróżby: na dalszą i bliższą przyszłość. Jedna jest dobra, druga trochę gorsza. Którą chcesz najpierw usłyszeć?
- Może najpierw tę lepszą, dalszą.
- A więc będziesz śpiewać w chórach anielskich.
- Wspaniale, a ta bliższa?
- Jutro pierwsza próba.                                                                                      

*******************************************************************************************

Wieś. W niedzielę rano proboszcz zachorował. Zawołał kościelnego i mówi:
- Widzicie kościelny, w łóżku leże, chory jestem, wstać nie mogę. Usiądźcie weźcie kawałek papieru  i napiszcie ogłoszenie dla parafian:
"Proboszcz chory. Mszy św. nie będzie, nie macie grzechu. I w poniedziałek nie ma nic. We wtorek jest św. św. Piotra i Pawła. Po południu będzie ślub. W środę chrzty. Chór kościelny ma w środę lekcję śpiewu. W czwartek - to przed I piątkiem. W sobotę niech ludzie przyjdą. Będzie spowiedź, bo idziemy do Piekar na pielgrzymkę. Cudzy ksiądz będzie słuchał spowiedzi. W niedzielę kolekta będzie dla Ojca Świętego.
To by było tyle. Aha, jeszcze jedno: Powiedzcie, że w zakrystii już długo jest torebka. Ktoś zapomniał, niech sobie odbierze."
- Napisaliście? Przeczytajcie kościelny.
Na to kościelny:
- Księże proboszczu mówiliście szybko, to ja se napisałem tylko same punkty, ale będę wszystko wiedział.
- Kościelny! Czy wy to wszystko zapamiętacie? - pyta z lękiem proboszcz
- Jasne - odpowiada kościelny
Kościelny wchodzi na ambonę i potężnym głosem czyta:
- Ogłoszenia księdza proboszcza" Ksiądz chory, ale wy za to grzechu nie macie. Jutro nie ma nic. We wtorek ślub św. Piotra i Pawła. W środę - chór kościelny będzie śpiewał pieśń:  chrzty są.  W czwartek to jest I piątek. W sobotę macie wszyscy przyjść do spowiedzi: cudzy ksiądz będzie się tu spowiadał, bo idziemy do Piekar. W niedzielę Ojciec Święty robi kolektę, torba jest w zakrystii.

*******************************************************************************************

Dwaj mali chłopcy stoją przed kościołem, z którego wychodzą właśnie nowożeńcy. Jeden mówi:
-Patrz,  jaki teraz będzie czad!
Po czym biegnie do pana młodego i woła:
-Tato, tato ...                                                                                                

*******************************************************************************************

Krzyś pyta mamę
- Dlaczego tak utyłaś?
- Bo wiesz, synku, spodziewam się Twojego braciszka...
- A, to już wiem dlaczego tak utył nasz proboszcz – mówił, że spodziewa się wikarego...   

*******************************************************************************************

Wikary na katechezie pyta dzieci:
- Ile mamy przykazań Bożych?
- Dziesięć - pada odpowiedź
- A ile kościelnych?
- Dwóch - pan Antek i pan Józek                                                                                 

*******************************************************************************************

Na katechezie, ksiądz pyta dzieci:
- Jaki jest pierwszy sakrament?
- Małżeństwo - mówi dziewczynka
- Nie, bo chrzest - odpowiada kapłan
- O nie, proszę księdza - protestuje uczennica - Ja pochodzę z porządnej rodziny, u nas najpierw małżeństwo, a potem dopiero chrzest.

*******************************************************************************************

Do zakrystii przychodzi młoda dziewczyna i mówi stanowczo:
- Proszę o ślub. Jak najszybciej….
Ksiądz spojrzał podejrzliwie i pyta:
- Skąd ten pośpiech?
- A co, nie słyszał ksiądz tego powiedzenia: "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"?  Więc się śpieszę, żeby mi nie uciekł…..                                                    

*******************************************************************************************

Na sąd Boży przybywa trzech piłkarzy: Ronaldo, Figo i Rasiak. Stają u wrót Raju.
Pierwszego proszą Ronaldo, staje przed Panem Bogiem a ten go pyta:
- Co synu ciebie tu sprowadza?
Ronaldo odpowiada:
- Od slumsów Rio do luksusowych dzielnic Madrytu zawsze sprawiałem ludziom radość. Chciałem by byli szczęśliwi.  Mogłem to czynić grając w piłkę, ponieważ jestem w tym najlepszy.
Pan Bóg pochwalił piłkarza i posadził go po swojej prawej stronie.
Drugi wchodzi Figo.
- A ciebie chłopie co tu sprowadza?
Figo na to:
- Ja całe życie byłem przykładem prawdziwego sportowca. Zawsze dawałem z siebie 100 procent,  młodzi piłkarze brali ze mnie przykład. Kibice wiedzieli, że na mnie mogą liczyć.
Pan Bóg pomyślał chwilę i posadził Figo po swojej lewej stronie.
Wchodzi Rasiak. Pan Bóg wychyla się zdziwiony i stwierdza:
- A tak, Ciebie znam. Ty znów tutaj po piłkę przyszedłeś?                                  

*******************************************************************************************

Pewien człowiek spowiadał się następująco:
- Dużo przeklinałem, ale dużo się modliłem - to się wyrównuje. Dużo piłem, ale dużo pościłem - też się wyrównuje.  Dużo kradłem, ale wiele rozdałem ludziom - znowu się wyrównuje.
W tym momencie spowiednik stracił cierpliwość i krzyknął:
- Pan Bóg cię stworzył, a diabeł zabierze do piekła - to też się wyrównuje!           

*******************************************************************************************

Proboszcz przygotowuje dzieci do egzaminu, który ma być składany przed wikariuszem generalnym. Obok innych szczególnie na tę okazję przewidzianych reguł zachowania wbija im do głowy, by każdą odpowiedź kończyły zwrotem: "księże wikariuszu generalny". 
Dostojny egzaminator pyta dzieci o grzech pierworodny i jego następstwa. Otrzymuje następującą odpowiedź: 
- Pan Bóg powiedział: "Jesteś przeklęty pomiędzy wszystkimi zwierzętami ziemi, księże wikariuszu generalny! Na brzuchu będziesz się czołgał, księże wikariuszu generalny, i proch będziesz jadał po wszystkie dni twego żywota, księże wikariuszu generalny!" 

Przychodzi ksiądz po kolędzie do rodziny Jasia i oczywiście zadaje
Jasiowi standardowy zestaw pytań :
- A ile masz lat?
- Siedem...
- A do kościółka chodzisz?
- Chodzę...
- Co niedziela?
- Co niedziela...
- Z całą rodziną?
- Z całą...
- A do którego?
- Do Tesco....

*******************************************************************************************

Rozmawia dwóch mnichów, młody ze starszym na temat zbiorów znajdujących się
w tamtejszej bibliotece.
- Mistrzu, wybacz, że pytam, ale co by się stało, gdyby mnich przepisujący
księgi się pomylił i jakieś zdanie przepisał błędnie?
- Nie, to niemożliwe, nikt się nie myli.
- No, ale jakby się ktoś pomylił, to co by się stało?
- Mówię ci, że nikt się nie myli, znasz tekst Reguły na pamięć? Przyniosę ci jedna z pierwszych kopii i zobaczysz, że nic, a nic nie odbiega od tej, z której i ty się uczyłeś...
- Mnich poszedł po ów tekst i nie ma go godzinę, dwie, trzy... w końcu młody
mnich zniecierpliwił się i poszedł szukać mistrza. Znalazł go w bibliotece
siedzącego nad dwoma tekstami księgi (jeden, z którego się wszyscy uczyli, a
drugi, ten z pierwszych kopii najbliższych oryginałowi) i płacze...
- Mistrzu, co się stało?!?
- W pierwszym tekście jest napisane "będziesz żył w celi bracie", a w
kolejnych kopiach "będziesz żył w celibacie"...

*******************************************************************************************

-Dlaczego Mojżesz przeprowadził Żydów przez pustynię?
- Bo przez miasto się wstydził!

*******************************************************************************************

Seminarium. Ksiądz prowadzący wykłady mówi do kleryków:
- W przyszłym tygodniu chciałbym z wami porozmawiać o grzechu kłamstwa. Aby się dobrze do tematu przygotować, przeczytajcie proszę rozdział 17 Ewangelii wg św. Marka.
Po tygodniu pyta swoich studentów, kto przeczytał zadany rozdział. Wszystkie ręce wędrują do góry.
- Moi drodzy, Ewangelia wg św. Marka ma tylko 16 rozdziałów. Widzę, że
będziemy mieli o czym rozmawiać...

*******************************************************************************************

Noe na Arce wraca po kwadransie z wędkowania:
- Że też wziąłem tylko dwa robaki.....

*******************************************************************************************

Na lekcji religii ksiądz mówi dzieciom:
- Jest siedem sakramentów.
- Już nie, proszę księdza! - zgłasza się Jaś. - Moja babcia wczoraj przyjęła ostatni!

*******************************************************************************************

Ksiądz odprawia drogę krzyżową. Przy piątej stacji podbiega do księdza gosposia i szepce:
- Proszę księdza, przyjechali z wydziału finansowego! To bardzo pilna sprawa! Niech ksiądz przeprosi wszystkich i przerwie drogę krzyżową!
Ksiądz szepce do kościelnego:
- Poprowadź za mnie dalej drogę krzyżową. I tak wszystko przeciągaj, żebym zdążył wrócić na zakończenie!    Księdzu spotkanie z urzędnikami zajęło więcej czasu niż przypuszczał. Po jakimś czasie wbiega do kościoła w nadziei, że zdąży na ostatnią, czternastą stację drogi krzyżowej. Nastawia uszu i słyszy głos kościelnego:
- Staaacjaaa szeeeśdziieestaaa piąątaa! Syn Szymona Cyrenejczyka i świętej Weroniki idzie do wojska! Śpiewamy: Przyjedź mamo na przysięgę…..

*******************************************************************************************

Starszy ksiądz zwierza się koledze po fachu:
- Kiedyś śniło mi się, że głosiłem kazanie. Wszystko było takie realistyczne: widziałem ambonkę, wiernych w kościele, organistę na chórze. Budzę się i patrzę... rzeczywiście.

*******************************************************************************************

Na lekcji religii ksiądz pyta dzieci:
- Kto z was wie: do kiedy Adam i Ewa żyli w raju?
- Do 30 października - odpowiada Jasiu.
- Dlaczego do 30 października?
- Dlatego, że w listopadzie nie ma już jabłek na drzewie.

*******************************************************************************************

Przyszedł ksiądz z kolędą. Po modlitwie i poświęceniu domu zwrócił się do małej dziewczynki:
- Umiesz się żegnać, dziecko?
- Umiem. Do widzenia.

*******************************************************************************************

Idzie babcia z wnuczką do kościoła. Ksiądz wygłasza zaduszki:
- Za-duszę Ojca Stanisława, -Za-duszę Tadeusza, -Za-duszę Marii…..
A wnuczka na to:
- Uciekajmy babciu! Bo ksiądz nas wszystkich zadusi!

*******************************************************************************************

Trzech księży rozmawia o ofiarach. Pierwszy:
- Ja rysuję na podłodze kreślę i staję na niej, rzucam pieniądze otrzymane na ofierze w powietrze i patrzę - te co spadną na prawo, biorę dla siebie, a te co na lewo, dla Boga.
Drugi:
- Ja robię podobnie, ale rysuję koło: co wypadnie poza koło, to Boga, co w kole - to moje!
A trzeci:
- Ja to po prostu stoję, rzucam pieniądze w powietrze - i co sobie pan Bóg złapie, to jego, co spadnie, to moje!

*******************************************************************************************

Katechetka na lekcji religii:
- Dzisiaj sobie opowiemy, skąd się wzięło dwoje pierwszych ludzi...
Klasa:
- Łeeee! Niech nam pani lepiej powie, skąd się wziął trzeci człowiek!

*******************************************************************************************

Na lekcji religii ksiądz pyta jedną z uczennic:
- Kim był Mojżesz?
- Dziecko córki faraona - pada odpowiedź!
- To nie tak - prostuje ksiądz. - Córka faraona znalazła niemowlę w koszyczku unoszącym się na Nilu...
- A ja myślę... - przerwała mu uczennica - ... że ona tak tylko musiała powiedzieć rodzicom.

*******************************************************************************************

Idzie Adam i Ewa przez Raj. Ewa pyta Adama drżącym głosem:
- Adamie kochasz mnie?
- A kogo mam kochać?!!!

*******************************************************************************************

Przed bramą nieba staje ksiądz i kierowca autobusu. święty Piotr mówi:
- Ty kierowco do nieba, a ty księże do czyśćca.
- Ale czemu tak? - pyta ksiądz.
- Bo widzisz, jak ty prawiłeś kazania to wszyscy spali, a gdy on prowadził autobus to wszyscy się modlili.

*******************************************************************************************

Adam do Pana Boga:
- Panie Boże, dlaczego stworzyłeś Ewę taką śliczną, taką piękną, taką uroczą?
Na to Pan:
- No, żebyś mógł ją pokochać, Adamie!
A dociekliwy Adam:
- Dobrze, ale czemu stworzyłeś ją taką głupią???
- Żeby i ona mogła ciebie pokochać………….

*******************************************************************************************

W małej wsi ksiądz rozmawia z parafianką:
- Doszły mnie słuchy, że wczoraj ktoś u was straszliwie przeklinał. Tak nie można, dzieci się gorszą, a jaki zły przykład dla sąsiadów.
- Bardzo przepraszam, ale właśnie wybieraliśmy się do kościoła i mój stary nie mógł znaleźć książeczki do nabożeństwa.

.

Liczniki internetowe